Test katamaranu Nautitech Open 40


Miałem przyjemność żeglowac jachtem Nautitech Open 40 z 2017 roku ze stajni Bavaria. Jednostkę testowałem na morzu Andamańskim w okolicach Phuket w Tajlandii. O szczegółach rejsu można przeczytać TUTAJ, natomiast o innych rejsach TUTAJ

Na początku przypomnę, że wszystkie testy jachtów wykonuję głównie pod kątem JACHTINGU a w następnej kolejności ŻEGLARSTWA. Do porównań użyłem moich doswiadczeń na jachtach z tego samego roku o tych samych rozmiarach, mianowicie Lagoon 39 (jako jednego z najcześciej wybieranych katamaranów przy czarterach) oraz Lucia 40 (jako najlepiej, moim zdaniem, zaprojektowanego jachtu pod kątem zagospodarowania powierzchi i dostępnej powierzchni użytkowej).



Nautitech trafił mi się mocno wyposażony, z ważniejszego ponadpodstawowego wyposażenia była odsalarka (water maker) oraz wielostrefowa klimatyzacja. Oba urządzenia przy jedno lub dwutygodniowych czarterach często wydają się zbędne, jednak zapewniam, że każdy z Was doceniłby ich obecność.

Jak przystało na czterdziestostopowy katamaran czarterowy, mamy do dyspozycji cztery kajuty z podwójnymi kojami, większe bliżej rufy, mniejsze bliżej dziobu, a w każdej z nich znajduje się przestronna, zamykana szafa, zamykane półki, dwa bulaje (w kajutach dziobowych jeden bulaj zastąpiony jest włazem sufitowym), dwie lampy sufitowe, dwie elastyczne lampki do czytania, gniazdka 230 V i 12 V.


Jedna z dwóch kajut rufowych


Dwa kingstony dysponują średniej wielkości pomieszczeniem, jednak większym niż w przypadku konstrukcji z czterema łazienkami, z wydzieloną częścią prysznicową. Dzięki temu podczas kąpieli woda nie leje się na toaletę. Jest sporo miejsca na kosmetyki, nie ma problemu z powieszeniem ręczników a nawet ubrań. Poza otwieranym świetlikiem sufitowym mamy w burcie również otwierany bulaj. Plusem jest również osobna bateria umywalkowa i prysznicowa.


Jeden z dwóch kingstonów


W korytarzach pomiędzy kajutami jest bardzo dobrze zagospodarowane miejsce z dużą ilością szaf dających sporo przestrzeni na schowanie dosłownie wszystkiego czego potrzebujemy na jedno lub dwutygodniowy rejs.


Szafy, szafki, szafeczki w korytarzach


O wiele gorzej wypada salon, w którym jest dosłownie połowa metrażu w porównaniu do Lucii 40 i sporo mniej niż w Lagoonie 39. Wydawałoby się, że kosztem salonu powinniśmy mieć więcej miejsca np. w kokpicie. Nic bardziej mylnego, kokpit jest zbliżony powierzchnią do obu porównywanych jachtów. Na pokładzie Nautitecha, jak i również pod pokladem, jest dość sporo niefortunnych rozwiązań, przez które o wiele łatwiej o coś sie uderzyć lub stanąć na coś, co nas zaboli. Oczywiście dobra praktyka żeglarska każe nam poruszać się na jachcie w obuwiu, ale życie pokazuje, że pod pokładem poruszamy się najczęściej na boso, szczególnie żeglując w tropikach. Na nocną wycieczkę do łazienki też najcześciej wybieramy się w klapkach lub boso.
Kłopotliwe są otwierane bulaje i okna, których zatrzaski wymagają dość sporej siły, szczególnie w salonie. Po zamykaniu kilku zatrzasków bolą palce.
Ze względu na małe rozmiary, salon dysponuje tylko jednym niedużym stolikiem, który pełni jednocześnie funkcję blatu nawigacyjnego.



Stolik nawigacyjny


Inwerter (przetwornica) ma dość małą moc i dysponuje tylko dwoma gniazdami 230V, niestety nie zespolono tego urządzenia z całą instalacją elektryczną, a szkoda.


Inwerter z dwoma gniazdami


Największy problem tego katamaranu to, moim zdaniem, rozwiązanie sterowania. W większości tego typu jachtów ster znajduje się prawie na śródokręciu, dość wysoko, a czasem bardzo wysoko, co zapewnia wymierną widoczność również przy żegludze na obu żaglach. W Nautitechu mamy do dyspozycji dwa (!) stanowiska dla sternika. Przypomina to bardziej rozwiązanie znane na klasycznych jachtach jednokadłubowych. Niestety, stery znajdują się nisko, na samej rufie. Nawet przy złożonych żaglach widoczność jest znikoma. Bardzo dobrze widzimy tylko to, co się dzieje na trawersie po stronie aktualnie używanego steru; drugiego nie widzimy prawie wcale, a to co się dzieje przed dziobem też nie jest do końca transparentne. Sternik używający samosteru będzie zmuszony dość często przechadzać się po pokładzie w celu wizualnej aktualizacji bieżącej sytuacji, natomiast sterując manualnie przez większość żeglugi bedzie niezbędny załogant z funkcją „oka”. Jedyną zaletą tego rozwiązania jest bliskość sternika z załogą przebywającą w kokpicie, lecz jest to niewspólmierne do uciążliwości ograniczonej widoczności.


Rozmieszczenie sterów w katamaranie


Prawie wszystkie fały, szoty i refy są wygodnie doprowadzone do prawego stanowiska sternika, jednak konstruktorzy z Nautitecha postanowili pominąć fał grota. Użyć go możemy z samego masztu, gdzie do dyspozycji jest oczywiście kabestan.


Fał grota w zestawie z kabestanem

Co mi jeszcze przeszkadzało? Wolę kiedy kotwica na katamaranie schodzi w dół z dziobu. W testowanej jednostce nie było prowadnicy łańcucha od windy na dziób i kotwica idzie w dół prawie bezpośrednio z windy, która jest standardowo zlokalizowana bliżej śródokręcia. Z tego powodu jacht miewa problemy z prawidłowym ustawieniem się nawet pod bardzo silny prąd pływowy jaki spotkałem na zatoce andamańskiej. Skutkuje to czasem dotykaniem łańcucha kotwicznego o dno jednego z kadłubów przy 5 długościach łańcucha względem głębokości (a przy silnym prądzie pływowym, gdzie katamaran ustawia się lekko burtą pod prąd, wolę mieć więcej łańcucha niż mniej).

Dość irytująca była również rufowa drabinka, a raczej jej bardzo wąskie stopnie, na których ciężko było bezboleśnie stanąć...

Dzielności morskiej nie miałem okazji za bardzo przetestować, podczas rejsu jedynie przez 30 minut wiało koło siódemki z ponad dwumetrowymi falami. W takich warunkach rozkołys był w nomie i skuteczność kursowa bez zastrzeżeń.

Podsumowując, Nautitech Open 40, w porównaniu do wszystkich katamaranów w tej klasie, którymi żeglowałem, wypada w mojej ocenie najsłabiej. Bavaria (tak, tak, Nautitech to "Bavaria Catamarans") produkuje moje ulubione klasyczne jachty jednokadłubowe, jednak ten konkretny katamaran ma sporo do zarzucenia. Muszę podkreślić, że wymienione przeze mnie uwagi nie były w żadnym stopniu zepsuć mi humoru podczas rejsu oraz stanowią moje prywatne odczucia, którymi można się wcale nie sugerować. Jednak jeżeli nie będę miał takiej konieczności, to w przyszłości nie wybiorę się w rejs Nautitechem 40 Open.

Specyfikacja techniczna:
Długość: 12 m
Szerokość: 6,91 m
Zanurzenie minimalne 1,35 m
Żagiel główny: grot 63 m kw
Drugi żagiel: samohalsujący fok 28 m kw
Wysokośc masztu (od linii wody): 20,11 m
Masa netto: 7800 kg
Zbiornik wody (dzielony): 480 l
Zbiornik paliwa (dzielony): 430 l
Kajuty: 4+2 (dwie skipperskie minikajuty na dziobach pływaków)
Ilość załogi: 8+2+2
Ilość silników: 2
Moc silników: 2 x 30 hp

Wady:
Rozmieszczenie sterów
Inwerter zasila tylko dwa gniazdka Mało przestrzeni w salonie

Zalety:
Znaczna ilość szaf i szafek
Zasilanie 230V i 12V w każdej kajucie

Katamaran testował dla Was kpt. Alex Sell z DreamTeam Yachting

Kapitan jachtowy, kapitan motorowodny, bosman i stermotorzysta żeglugi śródlądowej, instuktor motorowodny i żeglarstwa, ratownik wodny. Na codzień C.E.O. w StatekWroclaw.pl, C.E.O. w DreamTeam Yachting, C.E.O. w KursNaSternika.pl



DreamTeam Yachting





StatekWroclaw.pl





KursNaSternika.pl




Powrót do strony głównej